Life called me stupid and...
I called it the same
Link 06.04.2006 :: 23:19 Komentuj (0)
Zadowolenie pełne. Bo krokusy pokazują swoje pomarańczowe słupki i grzeja je w wiosennym słońcu. Nic wiecej do szcześcia nie potrzeba. Ale to szczeście ulotne, skończy sie przed świetami i bedzie jedna wielka tesknota za eosem. Wtóruje mu Ferrari 3400. I jakos tak ludzi zamieniam na chłodny metal i plastik. Obwody scalone i krzem. Ale jak mogłoby być inaczej, kiedy własnie tak jest - generation numerique. Właśnie, właśnie takie, takie, które chce brać, dawać nie ma zamiaru, kończy na półśrodkach. Wątpliwych w całej swej rozciągłości. Ja się nimi brzydzę, ale co moge poradzic? W zasadzie to nic. Nic a nic. Będę sobie takim półśrodkiem, bo takiej roli chca ode mnie. Tak mi kaze grać. A ja wolałabym być Hamletem. Albo Joanna d'Arc. Bo tak. I jakos czekam na kolor. Prawdziwy kolor życia.


Link 09.04.2006 :: 19:17 Komentuj (3)





czy muszę go oddać?

Link 10.04.2006 :: 01:53 Komentuj (3)







Link 11.04.2006 :: 13:35 Komentuj (2)






Link 13.04.2006 :: 01:53 Komentuj (0)





Link 21.04.2006 :: 01:27 Komentuj (4)





Link 24.04.2006 :: 00:39 Komentuj (2)





Archiwum

2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień

powered by Ownlog.com and by courtesy of Siemens CT65