Link 15.12.2005 :: 22:48
Komentuj (4)
Czasem życie nastraja pozytywnie, czasem po prostu rozstraja. Rozstraja nerwowo. Rozstraja psychicznie. Ale zawsze można się pozbierać. O tak!
Even if it was 'the greatest disappointment'.
Link 17.12.2005 :: 18:57
Komentuj (2)
Mokotów śniegowo-deszczowy. Wolę śniegowy. Aczkolwiek deszcz również może być.
I jak na złość wszystko się wali i wszystko zawodzi. Oprócz niej. Zawsze może mnie uratować od omdlenia. Bo... - Ta pani powiedziała, że nie będzie trzeba szyć!
Kiedy wszyscy są tacy bezczasowi, ona pozostaje poza nim. Poza czasem. Aż się wierzyć nie chce, że tak można! A jednak! Ja zostaję pomiędzy, szukając mimo wszystko un juste milieu.
Link 19.12.2005 :: 16:44
Komentuj (2)
Najczęściej korzystam z 4, 18, 19 i 35. To coś zupełnie innego niż autobus. Ale również i bez porównania z metrem. To... po prostu tramwaj!
czy powinnam dodawać, że czekanie jest zawsze najgorsze?
bo to czyste marowanie czasu! czekanie... i nie wiadomo jak długo i czy odczekwaszy swoje dostanie się to, co się chce...
chociaż generalnie tramwaje nie zawodzą!
I... o tak! Prawdziwe ze mnie dziecko szczęscia!
Ja śpioch nie potrzebuję tyle snu... i mam dużo energii. Bo coś innego trzyma mnie na nogach. Daje siłe. A co najważniejsze kiedy wszyscy w pudełku zamiast KitKata peanut butter z wafelkiem i masłem orzechowym znajdują sama czekolade ja oczywiście mam pełnowartościowego batona. Zawsze. Czy aby przypadkiem nie powinnam grać w totolotka?
Link 21.12.2005 :: 01:12
Komentuj (3)
Mam na pieńku z wszelkimi przejawami techniki. Siemens Ct65 ostatnio nader czesto obdarza mnie swoim złosliwym 'pik'nieciem po którym pojawia sie jedynie biała kreska w poprzek wyswietlacza. Jak głupi komputer. On zreszta też się na mnie zawział. Ale spokojnie jeszcze przyjdzie jego kolej i dostanie swoje tj format c:. A najbardziej to mu sie nalezy za Corela. Nie ma to jak moment wewnetrznej weny twórczej przerwany przez komunikat o błedzie i uprzejme upraszanie o skontaktowanie sie z pomoca techniczna.
Wszystko stanęlo wiec na poniższym etapie:
Mialo sie pojawić jeszcze trochę liter. Sporo wyrzutów. I sporo obiecanek-cacanek. Takich natrojowych po dzisiejszym akcie piatym czytanym na głos w 324 na fotelu pod oknem. (byłam i grabarzem 1 i grabarzem2 i Hamletem i Horacjo a potem troche królową... do wyboru do koloru!) I aż można sobie wyborazic te trupy, kosci i zarobaczone czaszki. Najlepsza publikę pod słońcem, które już nigdy dla nich nie zaswieci. Publika ta najlepsza, bo zawsze ma czas, nie potrzebuje pieniędzy i nigdy nie jest zmęczona.
Link 22.12.2005 :: 01:16
Komentuj (2)
Będzie przerwa. Długa przerwa. Ale zdjęcia porobię. I będą. Będą zrzucone i przerobione.
Już trochę mniej zła jestem. Kierownik (jednostki) Iwonka ugłaskała mnie Lidtem.
I nie wygrałam nic. Ale to absolutnie nic!
Poniżej dowód wyższości rozumu nad kompem. TRzeba tylko trochę pokombinować. Ot i cała filozofia.
